Śledzenie floty pojazdów
Kiedy po raz pierwszy usłyszałem o czymś takim jak śledzenie floty pojazdów czy śledzenie ładunków, skojarzyło mi się to z filmami szpiegowskimi. Wyobrażałem sobie służby specjalne, zamaskowanych mężczyzn z lornetkami, którzy wykonując śledzenie ładunków, skrzętnie notują gdzie, kiedy i o której ktoś dotknął skrzyni z towarami i kogo na swej drodze spotykał tabor transportowy. Wstyd mi było, chociaż rzadko się do tego przyznaję, gdy zorientowałem się, za sprawą szwagra, podczas rodzinnego przyjęcia, że śledzenie floty pojazdów to bardzo popularne działania w firmach transportowych – a sam termin można przełożyć na normalniejszy język po prostu jako lokalizacja pojazdów gps. Taka lokalizacja pojazdów gps nie jest specjalnie kłopotliwa. Po prostu do poszczególnych ciężarówek podczepia się nadajniki, sygnały z których, dzięki satelitom, daje się łatwo odczytać w centrali. Żadna grupa specjalne nie musi podążać za ładunkami krok w krok. Wystarczy jeden technik i komputer ze specjalnym systemem, aby firma mogła prowadzić śledzenie ładunków czy śledzenie floty pojazdów. Po co spedytorom ta lokalizacja pojazdów gps? Ano po to, żeby w każdej chwili mogli poinformować klienta, co dzieje się w danej chwili z jego towarami, a także by mogli kontrolować kierowców i rzeczywiste przebiegi ciężarówek ze swojej floty. Szwagier, który sam jest kierowcą, ma na ten temat mieszane zdanie. Z jednej strony uważa, że lokalizacja pojazdów gps przez jego szefów świadczy o braku zaufania i tym, że uważają, że kantuje ich na benzynie. Z drugiej jednak sam przyznaje, że to, że szef prowadzi śledzenie floty pojazdów bardzo się przydaje w razie kłopotów na trasie – korków albo na przykład awarii czy wypadków drogowych.
