Monitoring pojazdów
Wiele aut miałem w życiu, ale muszę Wam powiedzieć, że dopiero nowoczesne systemy takie jak monitoring pojazdów czy kontrola paliwa sprawiły, że przestałem się bać o los własnego samochodu. Zawsze, zanim została wprowadzona ta technologia „lokalizacja pojazdów” prześladował mnie strach, że ktoś ukradnie mojego ukochanego VV czy Merca z przydomowego parkingu i nigdy więcej go nie zobaczę, a ubezpieczyciel powie tylko: szkoda, Panie. Bałem się też, odkąd mój synalcio podrósł na tyle, żeby wyrobić sobie to prawko, że wpadnie dzieciakowi do głowy podebrać mi służbową brykę, a potem obudzi się z pustym bakiem gdzieś w głębokich Bieszczadach, i... niby koleżanka na siedzeniu obok dobrze grzeje, ale stacja daleko a ja umieram ze strachu, i o knypka, i o furę. Monitoring pojazdów pozwala mi teraz na sprawdzenie pozycji auta na terenie całej Polska, a nawet Europy, nawet, jeśli mnie w nim nie ma. Kontrola paliwa jest może mniej przydatna w codziennym życiu (deska rozdzielcza pokazuje, co trzeba), ale wiem, że gdyby młody usiadł kiedyś za kółkiem, wiedziałbym, ile mu wachy jeszcze zostało i jak daleko od domu mam go szukać. No i lokalizacja pojazdów też by wtedy pomogła... Systemy, o których piszę, polecił mi mój mechanik (szacun, panie Wojtku). Dla niego akurat nie monitoring pojazdów (czy, mówmy po polsku, lokalizacja pojazdów)., ale właśnie kontrola paliwa ma większe znaczenie. Twierdzi, że sprawdzając zapisy, jest w stanie powiedzieć, jak ciągnie mój silniczek i czy by mu się przypadkiem nie przydał jakiś przeglądzik, a to pan Wojtuś lubi, oj lubi...
